Lokietek




przy_lokiet

Nasza szkoła
Punkt Przedszkolny
Archiwum

Podania, legendy, twórczość ludowa w regionie

P1110234
Legenda o Michalinowie

         Dawno dawno temu sąsiadowały ze sobą nieduże majątki. Jeden należał do Zawadzkich, a drugi do Michalskich. Rody nie przepadały za sobą i żyły w konflikcie.

        Zawadzcy mieli dwóch synów: Zbigniewa i Jana. Obaj chłopcy nie rozumieli niechęci swoich rodziców do sąsiadów. Będąc dziećmi, często bawili się z córkami Michalskich: Józefiną i Michaliną. Przyłapane na zabawie dzieci, były rozdzielone i karane, ale nie zniechęciło ich to, spotykali się przy każdej sposobności. Michalina najbardziej lubiła bawić się z Janem. Często pytała rodziców:

-Dlaczego nie możemy bawić się z chłopcami Zawadzkich? Dlaczego tak bardzo się nie lubicie?

-Nie dociekaj – odpowiadał ojciec.

-Tak jest od zawsze: Michalscy i Zawadzcy nie lubią się.

             Mijały lata, a niechęć obu rodzin nie zmalała. Młodym coraz trudniej było się spotkać. Ich przyjaźń zamieniła się w miłość. Jan i Michalina kochali się bardzo, ale rodzice byli nieprzejednani. Po latach zarówno Zawadzki, jak i Michalski podupadli na zdrowiu. Michalina chętnie pomagała ojcu w zarządzaniu majątkiem. Była mądra, chętna i pracowita, dobra dla ludzi. Dla każdego znajdowała czas i dobre słowo. Ludzie ją kochali a majątek rozkwitał.  Wieść o dobrej gospodyni rozniosła się po okolicy. Do Michalińskich zaczęli zjeżdżać się swatowie.

-Czas, wyjść za mąż moja córko. Swatów coraz więcej – mówił ojciec.

-Tato jeszcze nie czas, potrzebujesz mnie, nie wydawaj mnie jeszcze – prosiła.

            Ale ojciec coraz częściej wspominał o ożenku. Serce Michaliny należało do Jana i młodzi bali się, że zostaną rozłączenia na zawsze. Dlatego postanowili uciec.

-Kochana Michalino, nasze rodziny nigdy się nie pogodzą, nie pozwolą nam być razem. Musimy uciec i zacząć życie daleko stąd – powiedział Jan.

-Janie, kocham cię i zgadzam się z tobą.

       Jak postanowili, tak uczynili. Znaleźli niezamieszkaną ziemię i osiedlili się tam. Wieść o ucieczce młodych rozeszła się po majątku Michalińskich. Wielu tęskniło za swoją panią, ruszyli w ślad za nimi. Pomogli uprawiać ziemię, budować domy. Z czasem przybywało ich coraz więcej. Na cześć Michaliny nowopowstałą wieś nazwano Michalinowo.

Jakub Fabisiak kl. IV

 

Legenda o wsi Uniszki Zawadzkie

          Dawno temu w zamieszkałych czasach, żył król Artur wraz ze swoją żoną i córką Janiną. Janina była bardzo dobrą królewną, uczynną dla swoich poddanych. Kochała przyrodę i zwierzęta. Codziennie chodziła nad strumyk i wrzucała do wody kamyki. Królewna Janina chociaż była bardzo dobra, nie mogła znaleźć męża. Nie był zbyt urodziwą kobietą. Pewnego razu gdy rzucała kamyki do wody, spotkała staruszkę.

-Dlaczego jesteś smutna i rzucasz kamyki – zapytała staruszka.

-Nikt nie chce mnie pokochać i czuję się bardzo samotna – odrzekła Janina.

-Gdy będziesz wracała do domu, idź dłuższą drogą a spotkasz swojego przyszłego męża. Poślubi cię, będziecie szczęśliwi i założycie dwór, który nazwiecie Uniszki Zawadzkie – rzekła kobieta.

        Tak też królewna zrobiła. Przez kilka dni wracając do domu chodziła dłuższą drogą. Pewnego razu zauważyła młodzieńca Janka, galopującego na koniu. Rozmawiali długo i królewna opowiedziała Jankowi wróżbę kobiety. Po pewnym czasie Janina i Janek pobrali się, król wyprawił im huczne wesele, a w prezencie ślubnym otrzymali dwór, który nazwali Uniszki Zawadzkie. Z upływem czasu Janek i Janina rozbudowali dwór i w ten sposób powstała wieś Uniszki Zawadzkie. Król Janek i królowa Janina byli bardzo dobrzy i wyrozumiali dla swoich poddanych, dlatego też cieszyli się szacunkiem. Wszystkim w Uniszkach Zawadzkich żyło się spokojnie i szczęśliwie.

 

Wiktor Orłowski kl. IV

Ballada dziadowska

 

Razu pewnego człek przemierzał las,

myślał znaleźć posłanie w zieleni.

Słońca zachodzącego oślepił go blask,

pośród drzew ujrzał pobielane ściany.

 

Dwór to był Uniesława herbu Rogala,

skąd nazwę cała wieś przybrała.

Niewiele myśląc poszedł do wielkiego pana,

by wśród drzew nie szukać już posłania.

 

Majątek pana Zawadzkiego to potęga,

pola, lasy, z pagórka widać prastary las.

Wokół folwarku zieloności wstęga,

każdy sąsiad magnatowi kłania się w pas.

 

Wielkie i litościwe serce miał ów pan,

ofiarował człekowi chatę i pszeniczny łan.

Nie zajrzy bieda, nędza nie zaskoczy,

ślepy los pchnął go w zakątek uroczy.

 

Swój kawałek ziemi z ochotą uprawiał,

w trudzie i znoju wspaniale się sprawiał.

zaradną kobietę wziął sobie na stałe,

i na chwałę Unieszek pracowali wytrwale.


 

Autor: D. Skrobińska

Legenda o Uniszkach Gumowskich

Bardzo dawno temu, tak dawno, że nikt tego nie pamięta, na teren dzisiejszej wsi Uniszki Gumowskie, przybył w odwiedziny Jan Lipski właściciel Gościszki. Przyjaźnił się z dziedzicem Unieszek, bo wówczas taką nazwę miał sąsiedni folwark.

Zobaczył piękne wzgórza, lasy, bliskość rzeki Mławki i postanowił się tu osiedlić. Tym bardziej, że w sąsiednim majątku żyła piękna dziewczyna o imieniu Agnieszka.  Rodzice bardzo kochali dziewczynę i nie pozwalali mu na małżeństwo z ich córką. Jan nie poddawał się. Obiecał rodzicom, że nie będą musieli się z nią rozstawać. Jednak nie wiedział, jak tego dokonać. Głowił się dzień i noc, ale żaden pomysł nie przychodził mu do głowy. Wszyscy myśleli, że jest bardzo bogaty, ale było go stać na kupienie tylko skrawka ziemi, byle być blisko Agnieszki.

Ziemia była porośnięta borem, więc Jan nakazał chłopom wziąć się ochoczo  do pracy. Wycięli drzewa,  a następnie zabrali się za usuwanie pni. Jan chciał, bowiem w tym miejscu postawić obejście, stodoły, spichlerze. Kiedy jednak chłopi zabrali się do pracy, zauważyli że giną im narzędzia. Przestraszyli się, gdyż myśleli, że jest to sprawka złych duchów. Być może to miejsce należało do nich? Postanowili zgodnie, że wstrzymają wszelkie prace.
          Wkrótce okazało się jednak, że to nie duchy ukradły narzędzia, lecz chłopi z pobliskich wsi, gdyż obawiali się nowych przybyszy. Narzędzia wróciły do swych właścicieli i praca ponownie ruszyła. Na miejscu wyciętego lasu pobudowano budynki gospodarskie, zwane dawniej „gumnem”.

Pogłoska o duchach szybko rozeszła się po okolicy. Z Unieszek uciekali chłopi, nie było komu obrabiać ziemi. Jan postanowił pomóc przyjacielowi. Zamienili się majątkami. Jan Lipski osiadł w Unieszkach, a przyjacielowi oddał Gościszkę. Szczęście się uśmiechnęło do młodzieńca. Rodzice Agnieszki widząc gospodarskie umiejętności Jana, oddali rękę córki i nie musieli się z nią rozstawać. Najstarsi ludzie pamiętają ten fakt, a było to roku pańskiego 1455. Powszechny zachwyt budziło gumno, więc od dawnej nazwy gospodarstwa Uniszki zyskały drugi człon nazwy Gumowskie.

 

autor: D. Skrobińska

[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )